Stycznia 27, A.D. 2020 p.Ch.n.

Dał nas tedy Pan Bóg innym narodom na pośmiewisko. Urąga ci jeden przez drugiego tej naszej kochanej ojczyźnie i nijak bronić się nie ma. Co tylko ktoś od nas gębę otworzy, to się zaraz zbiegają różne mądre głowy i gwałt prawdzie czyniąc, pokrzykują żeśmy się w czasach wojny dopuścili plugastw i niegodziwości licznych, zwłaszcza wobec starozakonnych. Dalibóg, jeżeli dalej to wszystko torem tym się toczyć będzie, to ani chybi, najpóźniej jesienią dowiemy się, że Hitler pochodził spod Sieradza i niepotrzebnie żeśmy napadali na Wolne Miasto Gdańsk, cudem tylko uratowane przez europejski pancernik z kurtuazyjną wizytą w porcie goszczący.

Ostatnio nawet ruski prezydent, przy wymawianiu nazwiska którego śmieje się i Włoch i Hiszpan, powiedział publicznie, że nasz podły charakter i upór nie pozwalają przyznać, że soldates z czerwonej armii od nazistów nas wyzwolili. Celowo przy tym, psi dzyndzel nie mówi, że od Niemców, bo by się mu jeszcze Kanclerzyna zbiesiła i tańca na rurze, tej co ją wielkimi nakładami pod Bałtykiem budują, odmówiłaby. Nie odmówi, nie odmówi. Ale co mu szkodzi przyjemność jej wyrządzić i na nazistów całą winę zgonić, a nie na Niemców? Koszt mały, a zabawa przednia, bo jak na nas kto co powie – choćby i najgorszy chwost – to my zaraz na larum bijemy i trąbimy wsiadanego. Wiedzą o tym wszelkie łapserdaki-gryzipiórki i co rusz w gazetach zagranicznych wyczytać można, że obozy nazistowskie nasze były. Ich to kosztuje co siedem razy w klawiaturę stukną i “polskie” napisać, a my na same gównoburze w Internetum prądu zużyjem, że oświetliłby nim dawną białostocką gubernię przez zimowy tydzień kwietnia.

Francuz też na nas skacze, ze Szwedem pospołu. Jakby im mało bidy własnej było. Po ulicy paryskiej przejść do pracy trudno, bo za same kamizelki odblaskowe pałują, a drze ryja ten ichni karakan co ma mumię za żonę, że u nas praworządność kulawa i resztką sił już goni. 
Szwedy nasłały na nas dziewczę takie małe, co mu gniew fizjonomią szarpie i co podobno mocą nadludzką obdarzona i jakoweś ceodwa widzi gołym okiem. Desant ci ona u nas zrobiła, niepostrzeżona aż pod Bełchatów dotarła i szturm na bramę elektrowni przypuściła, ale jej elekrowniane ciury już na przedpolu portierni powstrzymały. Co to z tego będzie? Szwed uparty przecie.

Krajowe stronnictwa też po próżnicy nie siedzą. Konfederacja prawybory miała i kandydata swego wysunąwszy, dufna w zwycięstwo swe jest. Nijak tego nie rozbierzesz rozumem. Mężów zacnych kilku mają przecie. Sposobnych i na mównicę i na redutę, a kandydata wysunęli takiego gołowąsa. Co prawda wygadanego i spokojnego, ale kto by mu tam ufał. Baby nie ma, dzieciów nie ma, roboty stałej nie ma, z jakichś ochłapków tylko żyje. Jak taki gołodupiec pod żyrandol trafi, to oprze się tym milionom, co mu będą pod stołem wciskać? Kwachu to ludzki był i niechapaty przecie. Pół litra miałeś, to sprawę załatwiłeś. A bo to dużo go kosztowało takie ułaskawienie podpisać?

Chłopstwo platformiane nowego hetmana obrało. Imię ma ruskie, to może Putin nieco łaskawiej spojrzy. Odgraża się ów wódz, że nowa jakość teraz nastanie i zwycięstwo nad pisowczykami rychle odniesie. Nie widzi mi się to jednak tak szybkie, albowiem Jarosław posłał Mateusza w lud, aby ten chodził i dukaty ze skarbca po wsiach i innej patologii rozrzucał. Jak kto dziecisków napłodził, to niezły grosz dostać może. Wielbi go zatem hołota i ukrzywdzić nie da, za to swędziów – wrogów jego najpierwszych – to by najchętniej powywieszała. Sprytny ten Karakanus niczym łasica.

Lewactwo po ulicach się burzy i tumulty wznosi. Niejeden patrzy na to z zadziwieniem i pyta: gdzież majestat państwa? Poganie pod wielobarwnymi sztandarami wiece odprawują, na ojczyznę naszę kalumnie miotają, a jeszcze wielka im z tego tytułu powaga i uważanie. Co niektóry tylko splunie, odwróci się i pójdzie. A tu z nimi sędzie pod rękę idą i mocy obcej przyzywają, bo praworządności nie masz. Dwie chorągwie prewencji, w dwa pacierze, praworządność by zaprowadziło i to taką prima sort francuską, że by się odechciało zaprzaństwu nawet myśleć o rokoszach.

Cóż tedy poczniem? Nic. A bo to nam nowina przewagi nieprzyjacielskie znosić i pod naporem wroga stać niczym mur? Wszak to ulubiona taktyka nasza.

Kończyć ja na dzisiaj będę, ale może jeszcze słów kilka skreślę.

Janusz Sebastian Zwisek vel Malczikowitz.