Roku pańskiego 2019. Januszarius

Szczęść Boże Waszmość Państwu;
Nie masz spokoju w sejmie naszym. Nie masz zgody w ojczyźnie. Jedni nas gwałtem ku Moskwie ciągną, intrygują i źle z oczy im patrzy, a przy każdym kroku rubelki w trzosiku jakby pobrzękiwały. Drudzy prusactwo nam rekomendują, po świecie krzywdę swą obnosząc, cudzoziemskiej pomocy wzywają i szaty rwąc biją głosami strasznymi pod same nieba, że im się tu nierząd czyni i sędziów w opresyje jakoweś wtrąca. Nad tem wszystkim złowieszczy cień się pochyla, nie przymierzając: palma z alej Jerozolimskich, której korzenie aż przez ocean sięgają i szekli nie żałują, by latyfundia utracone odzyskać i kolonię narodu wybranego z ziemi naszej uczynić, na pożytek Izraela.

Kilku szlachetnych panów, na zgorszenie patrzeć nie mogąc, konfederację zawiązało i pod jej chorągwiami w pole ruszyło. Śmiechu z tego więcej było niż poważnej polityki, bo w kompanii tej tylko dwóch hetmanów było, a reszta same gołowąsy. Co im jednak nie przeszkodziło i ważny przyczółek obsadzili w sejmie, twierdzę z niego czyniąc.

Pierwszy wódz to Janusz herbu Korwin, pierwsza talia kart Rzeczpospolitej, któren na socjalistów strasznie cięty jest, a na sejmowej mównicy i studiu telewizyjnym straszny, gdyż językiem włada niczym szpadą i nawet star wiarusy telewizyjne bez puklerza zbliżyć się nie ważą. Ciężki charakter ma człek ten i w życiu rzadko jakieś wiktoryje sprawował, częściej z pola bitwy przeganianym będąc.

Drugi, to Grzegorz Braunem zwany. Przeciwnicy poważnie go nie traktowali, póki noblistce naszej, cesarzowej literatury, co ją nam Szwedzi na sumienie narodu rają, despektu wielkiego publicznie nie uczynił, a w tak zmyślny sposób, że długo o tym jeszcze po fejsbukach mówiono. Poznano w nim rycerza wielkiego formatu. Zaraz potem trwoga niezmierna padła na komisyje wszelkie, co to je ów Grzegorz Braun w pojedynkę podchodzić począł. Gdziekolwiek się pojawiał tam tumult i szyków pomieszanie. Wśród pogany słynie ze swej zaciekłości i wiedzy, którą władając wielkie szkody uczynić im może. Stronnictwo kniazia Jaremy z Żoliborza również przezpieczne być nie może, gdy w pobliżu pan Grzegorz wąsa podkręca.

Nie dalej jak dni kilka temu, znienacka najechał ci on w pojedynkę, podręczny tylko rynsztunek biorąc na siebie, dobrze opatrzoną i umocnioną komisję sejmową. Trwoga wielka padła na przewodniczącego, bo czuł, że do bitwy dojść może. Papierami się obłożył i czeka.
-Azaliż prawdą jest, szanowni państwo, że wydaliśmy worek talarów na program asymiliacyji, Romów polskich i ile tego było? – z flanki zaszedł Gregorus
Rzuciła się brać ministerialna do papierzysk i odstrzelili się agresorowi:
– Szesnaście i pół miliona, a potem dwanaście kolejnych – żwawo odpowiedzieli, licząc, że się odpowiedzią taką ukontentuje
– No to – pyta ci on bezlitośnie dalej – powiedzcie mi Waszmościowie czemu chcecie kolejne miliony ciskać przed Romy, skoro sami piszecie, żeście nic nie nawojowali i żaden Rom się dzięki tym milionom nie zasymilował?
Na dobitkę ich pocisnął, rysem historycznym, aż się co poniektórym ignorancja na licach odbiła, że jak masoni chcieli żydów w Królestwie Polskim asymilować, to się skończyło na wzajemnych waśniach po obu stronach, ale nikt go już nie słuchał, bo każdy fizjonomię w papierzyskach schował, bo a nuż pytać zacznie z historii – a wszystko się nagrywa.
Okrutnik jednak dalej poszedł i uderza krótkim sztychem:
– Azaliż dobrze ja widzę? Nigdzie ni słowem o tym nie stoi. Czemuż to Waszmościowie pominęliście inne mniejszości w swym programie? Czemu talarów skąpicie na asymilację mniejszości żydowskiej? Gdzież ona?

Tu dopiero zgroza i cisza zapadła głucha. Pojęli ogrom klęski swej wodzowie komisji. Za jednym zamachem Gregorus Braunus zrobił z nich kpów, rasistów i antysejmitów, a jeszcze dał do zrozumienia, że grosza należnego na mniejszość żydowską skąpią. Ani chybi teraz tylko czekać, aż się gminy wyznania handlowego zgłaszać zaczną po pieniądz na asymilację i zbratanie z gojami.

Tako się działo, a link w komentarzu zamieszczonym będzie.
W pas się kłaniam.